Zobacz goryle z bliska w Ugandzie!


Geje w podróży

Opowiadania, felietony, wywiady / Geje w podróży


Czyli o brzydkim seksie katolików.

Niedawno na prowadzonej przeze mnie grupie Szukam towarzysza podróży! pojawiło się ogłoszenie, którego autor szukał kompanów na wycieczkę, co jest celem tej grupy. Nietypowe było tylko to, że autor wspomniał też, iż wybiera się na wyjazd ze swoim chłopkiem (nawet nie chłopakiem, a chłopkiem, choć może to literówka była!). 

Salzburg

O ironio, akurat gdy wybuchła awantura, to odwiedzałem Austrię, a tam taki obrazek...

Gdyby to była para heteroseksualna, post wtopiłby się morze innych, ale że autor wraz ze swoim chłopkiem są prawdopodobnie parą gejowską, wywołała się burza w dyskusji, w tym szok i obraźliwe komentarze ludzi, którzy pewnie uważali, że geje nie podróżują.

A co jeśli to nie była literówka a tym samym, nie była to para gejowska, tylko pan i sługa? Chciałem przypomnieć, że Don Kichot i Sancho Pansa też byli podróżnikami.

Zakładając, że to był jednak comming out, to bardzo słuszny właśnie pod kątem osób mających problem z innymi preferencjami seksualnymi, bo uchronił ich przed niespodzianką w podróży ;)
 

W POLSCE NIE MA PRZECIEŻ GEJÓW!

Niektórych bardzo raziło tamto przyznanie się do swojego gejostwa. Przypomniało mi to rozmowę z pewnym braminem w 2007 roku w Indiach, którego zapytałem o mężczyzn trzymających się tam za ręce. Czy to geje? Wyjaśnił mi wtedy, że to normalne, że przyjaciele trzymają się za ręce. A skąd wiedział, że to nie są geje? No bo w Indiach nie ma gejów, to wymysł kultury Zachodu – odparł wykształcony człowiek.

Mam wrażenie, że niektórzy w Polsce też żyją w takiej bańce, nie dopuszczając myśli, że praktycznie w każdej rodzinie jest osoba o nietypowych preferencjach seksualnych. Pozostaje tylko kwestią jak bardzo się z tym ukrywa.
 

JAKI SEKS JEST FE?

Ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że miliony osób w Polsce powołując się na naukę kościoła katolickiego krytykuje gejów za to, co robią w swoich czterech ścianach. Ciekawe jest to, że według kościoła grzechem jest zarówno „seks” homoseksualistów (piszę w cudzysłowie, bo nie jestem pewny czy z biologicznego punktu widzenia jest to stosunek płciowy, skoro brakuje drugiego narządu płciowego, a o biologię wszak w tym dyskursie chodzi, nieprawdaż?), jak i przedmałżeński seks osób heteroseksualnych. Grzechem jest również seks w zabezpieczeniu, jak i wszelkie zabawy typu seks analny czy oralny będące celem samym w sobie, a nie elementem gry wstępnej („idźcie i rozmnażajcie się”, a nie: idźcie i bawcie się).

Zatem o ile, nie ma wątpliwości, że katolicka para bez ślubu uprawiająca seks z zabezpieczeniem popełnia jeden, jak nie dwa grzechy, to pytanie pozostaje, gdzie są wtedy obrońcy moralności?

Jak rozumiem ci, którzy czepiają się gejów mają swoje życie seksualne poukładane wg wzorców kościelnych. Swoją drogą nauka kościoła mówi też o tolerancji dla osób homoseksualnych. Jak ją rozpoznać w polskim kraju?

A tak w ogóle, kto kogo nauczył seksu analnego? Geje heretyków czy na odwrót? Niektórzy lubią powoływać się na dziedzictwo kulturowe Europy, to bardzo dobry argument dla homoseksualistów biorąc pod uwagę, że żelazną częścią tego dziedzictwa jest kultura starożytnej Grecji i Rzymu - tam to dopiero się działo!

A może chcesz zwiedzić ze mną Ugandę? Sprawdź szczegóły wyprawy.

 

KICZOWATE PARADY RÓWNOŚCI

Co do parad równości, to nie podobają mi się, uważam, że są co najmniej kiczowate, więc na nie nie chodzę. Podobnie jak nie słucham disco polo, które jest parodią muzyki, ale na ten żart nie wszyscy się załapali. I tu widzę realny problem, bo o ile parady równości są czasem i gdzieś tam, o tyle disco polo zalewa nas z wielu stron i z jakichś powodów nie zostało zakazane w mediach publicznych. Czy w obronie przyzwoitości nie powinniśmy bronić kraju przed tandetą w sztuce?


Poznaj więcej inspiracji na ten miesiąc – spójrz na prawy margines >