Precz z grubymi laskami!

Opowiada i felietony / Precz z grubymi laskami!


Taki napis zobaczyłem na rikszy na Filipinach. W wolnym tłumaczeniu angielskiego „No fat chicks”. Ale biorąc pod uwagę, że był to napis na taksówce, może chodziło o „Grubych bab nie obsługujemy”?  Niektórych to oburzy, innych rozśmieszy, będą i tacy, którzy w myślach się pod tym podpiszą.

Niedawno na tablicy swojego FB wrzuciłem zdjęcie skąpo ubranej znajomej w dwuznacznej pozie. Posypała się fala komentarzy z jednej strony wyśmiewającej dziewczynę, z drugiej - krytykującej mój tupet. Wielu z tych ostatnich nie jest świadomych, że podtrzymuje w ten sposób seksistowskie wzorce w naszym społeczeństwie, sprzyjające traktowaniu kobiet przedmiotowo (seksizm – czyli nierówne traktowanie ze względu na płeć).

Ale po kolei. Znajoma wrzucała co jakiś czas zdjęcia, który można by przypisać erotyczny charakter. W sposób, jaki była ubrana i jak pozowała. Ostatnie zdjęcie dnia, które wykonała w sypialni kojarzyło się ze zdjęciami dziewczyn z ogłoszeń towarzyskich (dawniej zwanych prostytutkami). Życzliwie chciałem o tym z nią porozmawiać, ale skończyło się małą obelgą i zablokowaniem mnie. Zdjęcie (po zamazaniu oczu) wrzuciłem na swoją tablicę z pytaniem, jak moim znajomy się ono kojarzy. Niektórzy mieli podobne skojarzenia, niektórzy poszli dalej w dedukcji zarzucając dziewczynie próżność, a niektórzy bronili prawa dziewczyny do dowolnego dysponowania swoim wizerunkiem, krytykując równocześnie moją postawę.

Zdjęcie wrzucane do sieci (a zwłaszcza na FB, któremu przekazujemy część praw autorskich) nie jest tam wrzucane po to, aby było obojętne, ma wywołać emocje. Wrzucając je, dajemy widzom prawo do zachwycenia się nim, jak również do zniesmaczenia.

Co więcej, jeśli publikujemy dzieło pozbawione kontekstu, to musimy spodziewać się interpretacji, które mogą wyjść daleko poza nasze oczekiwania.

Dlatego liczenie, że nie będę śmiał się z czegoś, co mnie śmieszy, albo że nie będę chciał skrytykować czegoś, co mnie razi, jest co najmniej naiwne.

Czy mój tekst był złośliwy? Tak. Obruszył jednak również takie osoby, które codziennie wyśmiewają innych. Dają sobie prawo do drwienia z innych podczas nieformalnych rozmów, których suma może dać zbliżoną liczbę odbiorców w porównaniu z postem na FB.

A co, jeśli przeglądamy czyjeś zdjęcia, a widzą to postronne osoby? A czyż interesujących nas treści nie pokazujemy znajomym na telefonie? Czemu nie zrobić tego na raz? Ja tak zrobiłem, choć zamalowałem dziewczynie oczy. Wielu z Was pokazuje sobie jednak zdjęcia bez cenzury. Co oczywiście może być nietaktem. Czy tak było w moim przypadku? Być może. Widziałem jednak w tym istotny interes społeczny.




Z górami, za lasami żyła sobie inteligentna królewna. Kreatywna. Władająca siedmioma językami. Tak? No raczej nie. Od setek lat opowiadamy dzieciom bajki o kobietach, które były piękne. Ewentualnie chciały być piękne (jak w Królewnie Śnieżce, co pociągnęło do chorobliwej zbrodni) albo stawały się piękne (Kopciuszek). Piękno miało być największą zaletą kobiety, utrwalając tym samym powierzchowne podejście do tej płci. No właśnie, kobieta miała być ładna i basta. No i żeby jeszcze słuchała się męża, co ma swoje odzwierciedlenie w Biblii, a do niedawna miało nawet swoje przełożenie w przysiędze małżeńskiej.

Uprzedmiotowiona kobieta była źródłem wojen i artystycznych inspiracji od tysięcy lat, żeby wspomnieć choćby Helenę. Rządza posiadania jej doprowadziła do długiej wojny Trojańskiej (a także spłodzenia Iliady i Odysei). Ile osób zginęło dlatego, że ubezwłasnowolniona kobieta stała się towarem między dwoma mężczyznami?

Czy dziewczyna, która bombarduje nas swoimi dwuznacznymi zdjęciami opowiada o swoich zainteresowaniach, marzeniach, promuje jakieś idee? Nie mówimy tu o zdjęciach pięknych dziewczyn, które grają zawodowo na lutni czy hobbystycznie obsługują tokarkę. Nie mówimy też o dziewczynach, które mówią: hej, popatrzcie, już mogę chodzić albo zrzuciłam 50 kg, czuję się świetnie - co byłoby z pewnością inspirujące dla osób, których dotknęły wypadki czy choroby.

Sprawność fizyczna może łączyć się z wyglądem, jednak jeśli piękne ciało jest celem samym w sobie i głównie na nim opieramy swoje samopoczucie, to może za tym stać niska samoocena. Pamiętam swojego współlokatora z Wrocławia, który mimo pracy umysłowej, pakował na siłowni, żeby dobrze wyglądać i… budzić strach współpracowników. Pamiętajmy, że strach i szacunek w tych samych butach nie chodzą.

Dlatego, mimo miłości do wolności słowa, wolałbym, żeby świat nie torpedował nas nieustannie zmysłowymi zdjęciami, bo nie służy to ani podmiotowości ludzi, ani naszemu zdrowiu psychicznemu. Sam wpadłem w tę pułapkę, i poza wysoką inteligencją kobiet poszukuję u nich też wielu walorów estetycznych. Żałuję.
 

Rzecz jeszcze o prostytucji. Otóż np. feminizm libertariańsko-kulturowy akceptuje dowolne dysponowanie własnym ciałem przez wszystkich ludzi. Dogmatyczna obrona kobiet przed prostytuowaniem się też może być formą seksizmu. Oczywiście nie mówimy tu o nadużyciach i stręczycielstwie, ale o samym prawie do swojego ciała.

Często zdarza się tak, że z przyczyn losowych ludzie rezygnują z wykupionych wczasów, odsprzedając je po atrakcyjnej cenie. Tutaj znajdziesz takie oferty.

A teraz wyobraźmy sobie mężczyznę, wrzucającego zdjęcie, na którym w wyuzdany sposób eksponuje swoje jędrne pośladki. Zdobywa dużo lajków oraz wyrazów poparcia? W takiej sytuacji moglibyśmy spodziewać się jednak mniejszego entuzjazmu. A może nawet wielu szykan. Dlaczego? Dlatego, że (nagie) ciało kobiety jako towar jest bardziej powszechnie akceptowane. Ta większa tolerancja na rzecz eksponowania kobiecego ciała wynika właśnie z seksizmu.

Na szczęście (przynajmniej dla mnie) moi koledzy nie pokazują gołego tyłka, choć gdy na zdjęciu średniowiecznej kamienicy najważniejszy jest dziubek, czuję drobny niesmak. Podobnie, gdy komuś „zadrży” ręka i kadr zjeżdża na biceps lub klatę (o czym m.in. śpiewam w jednej ze swoich piosenek) albo samochód. To ostatnie jest już rzadsze, bo ludzie uświadomili sobie, że w ten sposób udzielają bezpłatnie wskazówek złodziejom.

Jeśli jesteśmy tacy wartościowi, gdy pięknie wyglądamy albo lśni nam samochód, to kim będziemy, gdy majątek pryśnie, a dupa się zmarszczy?

Źródło tych zjawisk jest to samo. Wygląd i żądza posiadania. Doprowadzają też do tego, że ludzie korzystają z aplikacji fałszujących wygląd. Korekta skóry, oczu... Albo kadrowanie takie, żeby ukryć swoją tuszę, co w przypadku randek internetowych prowadzi do dużej konsternacji, gdy przyjdzie zobaczyć się na żywo.

Zdarzają się też klientki klinik oczekujące, że będą wyglądać tak jak… na zdjęciu podrasowanym przez aplikację!

Najgorsze jest to, że chcemy być szczupli (a raczej wyglądać szczupło), nie dlatego, że jest to zdrowe, ale dlatego, że taki mamy kanon piękna. Bardzo ważny kanon.

Czy nam się to podoba? Nie, ale tak przyzwyczailiśmy się do tych reguł, że większość nie wyobraża sobie innego życia. Stąd dużo ataków na mój post traktuję jako nieświadoma obrona statusu quo.

Ja wiem, że nie każda dziewczyna rodzi się np. Pauliną Sobczyk, która imponuje wykształceniem, grą na skrzypcach, błyskotliwością w niecodziennym opakowaniu, ale to nie znaczy, że przeciętna dziewczyna jedyne w co może inwestować, to dłuższe rzęsy i tipsy.



Sprawdź jak rezerwować hotele na Booking.com nawet 10% taniej oraz jak kupować bilety lotnicze nawet 2% taniej.

Być może iloraz inteligencji jest nienegocjowalny, ale mnie nie męczy tyle ludzka głupota, co upór w jej trwaniu.

O ile zdrowsze byłyby nasze relacje i samopoczucie, o ile mniej byśmy byli sfrustrowani, gdybyśmy koncentrowali się na świecie zewnętrznym i kontakcie z naturą, a nie własnym wyglądzie? Co dotyczy też chorobliwego niemal skupiania się na ubraniu, nieustannych zakupach i sponsorowaniu koncernów odzieżowych (jednych z największych trucicieli środowiska). A ja mam w gdzieś czy moje morelowe majtki pasują do beżowego paska zegarka, którego nie noszę.


Ostatnia dyskusja pokazała też dużą niedojrzałość społeczną, brak umiejętności rozmawiania, chęci zrozumienia punktu widzenia drugiej osoby. Pewna hotelarka nie zgadzając się (choć sama wyśmiewa na FB swoich gości), a może nie rozumiejąc mojego posta, ostentacyjnie usunęła mnie ze znajomych, a kolega zwyzywał mnie, nie dając dojść mi do głosu. Swoją drogą jest taka technika retoryczna mówiąca, że jeśli chcemy kogoś przekonać do naszej racji, musimy najpierw zrozumieć argumenty tej osoby (aby dobrać właściwe kontrargumenty), czyli mimo wszystko jej wysłuchać…

Dużo padło też słów o nietolerancji.

Czy podróżnik jest bardziej tolerancyjny? Możliwe. Ale jak daleko powinny sięgać granice tolerancji?
Czy ma tolerować jazdę po pijaku w Meksyku, bo jest na to przyzwolenie? Czy żeby nie obrazić kierowcy powinien wsiąść do jego auta? Ja kiedyś odmówiłem wywołując małe oburzenie miejscowych.

A czy osoba tolerancyjna powinna zignorować palenie papierosów w miejscu dla niepalących?

Czy ma tolerować maltretowanie kobiet w Indiach, bo taka jest tam tradycja? Albo posłuszeństwo żony wobec męża w Arabii Saudyjskiej doprowadzające do jej cierpienia?

Pewne aspekty elementów (nie tylko naszej) kultury nie podobają mi się i wolałbym żyć w inaczej urządzonym świecie. Nie toleruję też kłamstwa, śmiecenia i jeszcze paru rzeczy.

Zastanawiam się też ile osób przeczytałoby tak cholernie długi tekst, gdyby nie został poprzedzony publikacją tamtego zdjęcia? Ile osób dotrwałoby do tego miejsca?



promocje na hotele