Sprawdź aktualne promocje dla podróżników!

Polak wyrzucony w nocy ze schroniska pod Rysami

Opowiadania, felietony, wywiady / Polak wyrzucony ze schroniska pod Rysami


Byłem świadkiem jak po zmroku pracownik Chaty pod Rysami nakazał polskiemu turyście opuszczenie schroniska, gdyż ten nie posiadał 20 euro na opłacenie noclegu. Za skorzystanie z noclegu na podłodze oczekiwano tej samej kwoty. Zapytałem pracownika schroniska, co jeśli turysta poszedłby w ciemności na dół i się zabił? Odpowiedział, że to nie jego problem. Ostatecznie Polak nocował dzięki pożyczeniu mu pieniędzy przez inną polską turystkę. Jak się dowiedziałem... pieniądze oddał.

Kilka godzin wcześniej byłem świadkiem podobnej sytuacji, gdy wyrzucono dwóch innych polskich turystów. Wprawdzie wpłacili wcześniej przelewem zadatek 20 euro, ale resztę na miejscu chcieli uregulować kartą płatniczą, co nie było możliwe. Na pytanie, czy mogą zapłacić przelewem, odmówiono im. Zapytałem więc pracującej tam dziewczyny, czemu tak traktują gości? Stwierdziła, że tak się robi w hotelu, gdy klient nie ma pieniędzy. Jednak czy w hotelach nie można płacić przelewem lub kartą? Czy w hotelach też nie ma łazienek? Hotele mają to do siebie, że meldują klienta również po to, aby w razie braku zapłaty, skierować sprawę do sądu. Hotele wystawiają też rachunki za pobyt. A tutaj nie.

Widok z Rysów o zachodzie słońca

Widok z Rysów o zachodzie słońca - w dniu incydentu

Oczywiście, turyści powinni być zaradni i mieć ze sobą gotówkę (dla gapowatych mylące może być, że sporo schronisk umożliwia płatność kartą), czy jednak najwyżej położone w Tatrach schronisko nie powinno być przygotowane na takie wypadki? Na stronie internetowej nie było informacji, że w przypadku braku gotówki, turysta będzie musiał opuścić schronisko: https://www.chatapodrysmi.com/ubytovanie.php?lang=pl

Czy w ogóle schronisko położone na wysokości 2250 m.n.p.m. może rządzić się wyłącznie własnymi regułami? Na Słowacji widocznie może. Podobno takie sytuacje występują często. I do dziś nie wymyślono bezpiecznego rozwiązania, ani nie dodano adekwatnej informacji na stronie?

Warto zauważyć, że komunikacja podczas rezerwacji jest utrudniona, można jej dokonać tylko esemesem. Schronisko czasem w ogóle nie odpowiada na powtarzane pytania, czego sam doświadczyłem.

Jak poinformowała mnie pracowniczka Chaty, problem z brakiem gotówki dotyczy głównie Polaków, a „wszyscy Polacy kłamią”.

Przypuszczam, że polscy turyści musieli sporo nabroić w przeszłości, żeby wyrobić taką reputację, która teraz ciąży na wszystkich. Zastanawiam się, czy można coś z tym zrobić, żeby w przyszłości jakiś roztargniony polski ciapulek nie musiał w nocy schodzić z Rysów na dół bez latarki?

Szukasz inspiracji na podróż życia? Chcesz znaleźć jeszcze tańsze bilety lotnicze?

A może masz inne pytania dotyczące podróżowania lub przedstawionych tu treści?

Służę pomocą i doświadczeniem :)

Zadzwoń teraz!

Zdarzenie miało miejsce w lipcu 2019 r. Poprosiłem wtedy o komentarz polskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, wszak chodzi o politykę wobec wszystkich obywateli Polski, a także wizerunek kraju za granicą, ale z ich odpowiedzi wynika, że sprawa ich nie interesuje.

Z kolei instytucja zarządzająca Schroniskiem oraz Ambasady Słowacji w Warszawie (odpowiedź po przeszło miesiącu) wyraziły ubolewanie w wyniku zaistniałej sytuacji i obiecały podjąć kroki, aby przynajmniej adnotacja o braku terminala trafiła na stronę. Po niemal dwóch miesiącach od incydentu takiej informacji wciąż było brak.

Mnie zastanawia jeszcze, dlaczego w schronisku w parku narodowym, gdzie nie ma kanalizacji, a więc ścieki lądują na skałach, pracownicy używają w swojej półprywatnej łazience szkodliwych dla środowiska detergentów? Ciekaw też jestem, czym dezynfekują słynną panoramiczną toaletę? Tutaj nie dotarłem do składu.

***

Warto wiedzieć, że nocowanie jak i chodzenie po Tatrach w nocy (z czołówką nie takie groźne, gdyby nie miśki) może być niezgodne z prawem, warto przed taką wycieczką zapoznać się z aktualnie obowiązującymi w danym kraju przepisami.

Niektórzy z Was pewnie zapytają w duchu – co zatem nasz bohater robił w nocy pod Rysami bez pieniędzy? Historia zaczęła się w Internetach rzecz jasna. A mianowicie:

Znana z wrzucania niebrzydkich tatrzańskich zdjęć z niemniej brzydkim puklem włosów Sabina (imię zmienione na jej prośbę) szuka kompana na zdobycie Rys przed zachodem słońca i przenocowanie tam celem wdzięczenia się podczas wschodu także. Zgłasza się Mieczysław (imię zmyślone), z jego opowieści wynika, że jest doświadczonym zdobywcą Tatr w czasach zamierzchłych. Pomykają sobie razem autkiem, oszczędzając na paliwie. Ruszają na Rysy od słowackiej strony. Mieczysław ma ciężki plecak i nie nadąża za Sabiną, a w obliczu popularnego równouprawnienia daje jej wolny wybór. Tak Sabina śmiga przodem i tuż przed czmychnięciem słońca zdobywa polską Rysę moszcząc się w małej niecce z granitowych głazów. Tam ją dostrzegam, choć bez pewności jeszcze, że kobieta jest tą Sabiną, a nie inną kobietą. Z towarzyszącą mi z kolei Kasią (imię prawdziwe) po wypstrykaniu ze trzydziestu zdjęć schodzimy do schroniska, gdzie mamy pięknie opłacony gotówką nocleg.

Tam spotykamy zdenerwowanego Mieczysława, który zaczepia nas tekstem w stylu „Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale czy nie widzieliście blondynki...“. Odpowiadam, że pewnie chodzi mu o Sabinę., a on z z powiększonymi oczyma przytakuje zdziwiony. Ładnie mu tłumaczę, jak ją znaleźć (do przejścia ze schroniska do szczytu jest jakieś 30-35 min), po czym on rezygnuje, bo za daleko i za ciemno, a jest zmęczony. Wiadomo.




Jakoś wtedy wychodzi pracownik schroniska i asertywnie komunikuje, że albo kasa, albo wypad. Ja wtedy wyskakuję z tymi swoimi tekstami o śmierci po ciemku itp. Mietek nie ma jednak pieniędzy, bo jak twierdzi, wszystkie dokumenty zostawił w aucie. Przecież jak powszechnie wiadomo auto jest najlepszym miejscem na przechowywanie dokumentów i gotówki w nocy za granicą ;)

Finalnie Mietek nocuje w schronisku za pożyczone od Kasi pieniądze, która twierdzi, że nie spodziewa się ich z powrotem, co sprawia mi coś na kształt przykrości, bo wierzę w chłopa. Na wschód słońca Mieczysław też nie rusza. Około 8 rano Sabina schodzi z Rysów. Czy Mieczysław postanowi zdobyć w końcu najwyższy polski szczyt? Nie, bo stracił ochotę. W sumie po co? Wybrał się na spacer z ciężkim plecakiem zdobywając w nocy Schronisko pod Rysami, to rano można sobie już darować i zejść. Tyle atrakcji, że już żaden szczyt nie potrzebny. Z tego co widziałem, to związani kontraktem samochodowym rano sobie zgodnie podążali na dół w milczeniu. To ważne żyć w zgodzie.

Jak podają źródła, Mieczysław oddał pieniądze, a Rysy zdobył podczas kolejnej międzynarodowej wyprawy. Dwójka Polaków, o których wspomniałem, że dobę wcześniej również zostali wyproszeni ze schroniska, też postanowiła (na złość pani?) nie nocować w schronisku, choć oferowałem im pożyczenie pieniędzy. Gdzie mieli swoją gotówkę? Wiadomo, że w aucie. W góry bierze się tylko niezbędne i lekkie rzeczy ;)

Zastanawiam się czy takie odwracanie na pięcie na pewno nam służy? Wbrew pozorom na nikim się nie mścimy, nikomu nie robimy na złość i tak naprawdę jesteśmy jedynymi osobami, które coś tracą, np. piękne widoki, a w zamian znosimy na dół bagaż żalu.

Zainteresowanych zdobyciem Rysów bez tłumów odsyłam na grupę Gdzie na weekend?, niedługo wrzucę tam post ze szczegółami.

***

Wybierasz się w Tatry Słowackie? Pamiętaj o ubezpieczeniu obejmującym akcję ratunkową. W aplikacji Revolut  zapłacisz za 1 dzień tylko 4 zł. Do 3.09 września możesz wyrobić bezpłatnie Revoluta, a do tego otrzymać 20 zł w prezencie. Czytaj też o teście kart walutowych.


Poznaj więcej inspiracji na ten miesiąc – spójrz na prawy margines –>