Bartek Zobek

Osobiście sprawdzone!

Co nowego?

Porady


Ciekawostka dnia

Strona ambasady rosyjskiej dość klarownie informowała o procesie wydawania wizy w krakowskim konsulacie. Na miejscu okazało się, że wizę trzeba wyrobić gdzie indziej, w agencji pośredniczącej (za dodatkową opłatą ok. 100 zł), a jeśli się człowiek upiera, to można zrobić na miejscu, ale wcześniej trzeba wypełnić dodatkowe kwestionariusze na stronie, otrzymać numer i czekać na zaproszenie. Wyjaśniwszy konsulowi, że dodatkowe kwestionariusze nie działają pozwolono mi ominąć te procedury. Składanie dokumentów oraz odbieranie wizy przebiegło w bardzo luźniej atmosferze. Pracownik konsulatu wymienił kilka żartów z kolegami oraz kilka esemesów. Ostatni musiał być bardzo wciągający, bo już miałem otrzymać paszport, ale pracownik sięgnął po telefon i tak się wczuł, że chyba o mnie zapomniał. Gdy przypomniałem o swoim istnieniu, podał mi paszport. W sumie cztery wizyty w konsulacie i wiza gotowa.



Zaplanuj swój urlop: Chorwacja

Czy lubisz tę stronę? :)


Zapisz się na newsletter!


Gdzie na tanie wakacje
Sprawdź, które połączenie jest najtańsze: pociąg, autobus czy samolot?

Wizy online


Naucz się pozycjonowania stron!
Tutaj znajdziesz praktycznie informacje:
gdzie można skoczyć ze spadochronem w tandemie (skoki tandemowe), gdzie można wykonać skok spadochronowy, czy trzeba mieć badania lekarskie.
skok ze spadochronem, Tatry



Skok ze spadochronem z panoramą Tatr

Przecinasz powietrze z prędkością 200 km na godzinę. Ręce i nogi same wyginają się do góry. Ziemia zbliża się niespodziewanie szybko, a emocje są tak intensywne, że trudno podziwiać te niesamowite widoki.

Są dwie możliwości skoku ze spadochronem. Pierwsza to skok w ramach kursu spadochronowego. Ukończenie kursu umożliwia później samodzielne wykonywanie skoków. Druga opcja to skok spadochronowy w tandemie, podczas którego do skoczka jest przypięty z tyłu instruktor – taki skok można wykonać nawet tego samego dnia po krótkim przeszkoleniu.

Skoki spadochronowe

Radość na twarzy tego, co pierwszy raz (fot. P. Chapko)

My mieliśmy skakać w tandemie, więc najpierw nas przeszkolono: Tak róbcie, tego nie róbcie. Ogólnie - co wypinać, a czego nie. Później podpisaliśmy papiery, w których organizator zrzekł się odpowiedzialności od wszystkiego, co możliwe, brakowało tylko niechcianej ciąży.

Lecieliśmy Cessną 172 z wymontowanymi fotelami, samolotem niewiele większym niż te, w których mnie szkolono podczas rocznego kursu PPL(A). Zamiast tylnych drzwi - niespodzianka - kurtynka ograniczająca podmuch powietrza... Samolot wspinał się w górę ukazując coraz piękniej panoramę Tatr. A ja coraz usilniej myślałem o tym, że jestem przecież zupełnie spokojny. Czyli nie byłem. Co myślą ludzie po raz pierwszy wyskakując z samolotu? No oczywiście zastanawiają się, czy rabatki w ogródku mają się dobrze.

Mój instruktor przesunął się do drzwi samolotu, złapał mocno uchwyt, wcisnął guzik bezpieczeństwa i stanowczym ruchem przesunął drzwi ukazując wielki błękit. No oczywiście, że nie. Po prostu pociągnął za kotarkę. Normalnie rewolucja technologiczna w samolotach turystycznych. Przejaw innowacyjnego geniuszu inżynierii lotniczej. Polska myśli twórcza.



I tak sobie lecieliśmy. Z odsłoniętą kotarką. Wcześniej miałem świadomość dziury, teraz ją widziałem. Instruktor wrócił do mnie i tak sobie wszyscy dalej siedzieliśmy. Jak gdyby nigdy nic. Popatrzyłem jeszcze raz na dziurę i zapytałem:

- Nie za wcześnie?

Skok ze spadochronem

Paulina Chapko spadająca z prędkością 200 km/godz pozostawia kreskę na zdjęciu (fot. dobry człowiek)

No i nic. Co im? Mało widoków czy szyby były brudne? Dopiero po paru minutach drugi instruktor wraz z przypiętą do siebie towarzysząca mi w tym szaleństwie Pauliną Chapko zaczęli delikatnie posuwać się w kierunku mojej ulubionej dziury. Usiedli na krawędzi i nie wiem, chyba kontemplowali piękno przyrody. W końcu przesunęli się jeszcze centymetr i nagle ich po prostu wyssało, jak na filmie.

- Boże – pomyślałem – choć wcale o Bogu wtedy nie myślałem – i tyle zostało z Pauliny.

O ile wcześniej podniecenie przysłaniało lęk, o tyle teraz poczułem strach powierzchniowo. Doświadczyłem też drgnięcia, instruktor zaprosił i mnie do sunięcia po podłodze… Był za mną, więc szczęśliwie mogłem kontrolować tempo romantycznego przesuwania się do mojej ulubionej dziury. Im bardziej zwalniałem, tym on bardziej napierał. Ogólnie średnia przyjemność, zwłaszcza, że był mężczyzną. Byłem jednak na tyle uprzejmy, że dobrnęliśmy i my do tej wspaniałej miejscówki. W akcie szukania ostatniej deski ratunku złapałem się jakiejś rurki, na co on zdezorientowany krzyknął:

- Puść rurkę!

Puściłem. Po chwili poczułem, że popycha nas jeszcze bliżej ku przepaści. O centymetr. I jeszcze jeden! Minimalny przechył samolotu i wpadlibyśmy w otchłań! Instynktownie i kurczowo złapałem się jakiejś rurki, na co lekko podirytowany instruktor krzyknął:

- Puść rurkę!

Skoki spadochronowe z 4 km

Ze względu na widoki polecam: Nowy Targ, Bielsko-Biała, Krosno, Jastarnia (nad morzem - Półwysep Helski!).
 
A jeśli zależy Ci bardziej na bliskości, to z 4 km skaczą również w pobliżu miast: Wrocław, Warszawa, Łódź - Piotrków Trybunalski, Poznań/Konin, Gliwice, Kraków. A poza tym: Opole, Kamień Śląski, Ostrów Wlkp. - lotnisko Michałków, Częstochowa - lotnisko Rudniki, Włocławek - lotnisko Kruszyn, Ostrów Mazowiecka - lotnisko Grądy, Przasnysz, Rzeszów (lotnisko Rzeszów - Jasionka). Jeśli pominąłem jakieś miasto - napisz.

Puściłem. No i czuję, że popycha nas jeszcze bliżej ku przepaści. O Centymetr. I jeszcze jeden. Minimalny przechył samolotu i spadamy! Ni stąd ni zowąd zobaczyłem jakąś rurkę nad głową. Czy to rurka ratownicza? W heroicznej posłudze chciałem ją chwycić i nas uratować, ale ten cham wypchnął mnie z samolotu pociągając przy okazji siebie. Zrobiliśmy fikołka i… oczom mym ukazał się jeden z cudowniejszych widoków, jakie doświadczyłem. Powietrze świszczało. Ręce same wyginały się do góry. Spadam, lecę? Trudno opisać te wrażenia. Serce wali, adrenalina uderza do głowy, tyle wrażeń, że nawet trudno się na nich skupić. O tym, że nie jestem sam przypomniał mi instruktor łapiąc mnie za ramię. Komunikując się gestami i radosnymi krzykami spadaliśmy 200 km na godzinę przez ok. 50 sekund. Później otworzył się spadochron i już w ciszy można było doświadczać pejzaży. Dostałem na chwilę lejce do ręki i okazało się, że to nawet skręca...

Wystarczy, że na skok zarezerwujesz parę godzin. Jeśli będziesz to robić w Nowym Targu, przyjedź na 3 dni. Zobacz Pieniny, Gorce, Zalew Czorsztyński lub Tatry. Do Zakopanego jest stąd 30 min autem.

Skoki ze spadochronem

Obłęd błędnika czyli walka z chorobą... lokomocyjną. Leżę z nogami w kształcie "V" (fot. dobry człowiek).

Co do pogody, to wybierz taki dzień, aby była dobra widoczność, i nie za gorąco, bo zostaniesz odziany w strój, który podniesie zarówno adrenalinę jak i temperaturę. Zabezpiecza on przed… zimnem, którego doznasz na górze przecinając powietrze. Weź rękawiczki, ewentualnie czapkę i szalik. Z tym ostatnim jednak żartuję.

Pierwszy skok jest tak emocjonujący, że bombardujące emocje utrudniają kontemplowanie widoków. Niewiele się też pamięta, więc... warto wybrać się drugi raz?

Na skok wybierz lotnisko, gdzie samolot może wzbić się na wysokość 4 000 m. To gwarantuje dłuższą zabawę. W przypadku mniejszych wysokości nie ma czasu na swobodne spadanie, za szybko otwiera się spadochron.

Ceny zaczynają się od 550 zł.

Bywam pytany o skok na bungee. Otóż nie skakałem, trochę się boję! ;)




Pamiątki z podróży:

- film ze skoku!

Podczas ok. 10-minutowego lotu z otwartym spadochronem doświadczyłem największej i najmniej przyjemnej niespodzianki towarzyszącej tej przygodzie. Otóż instruktor zaczął bardzo ładnie bujać nami w powietrzu. I tak przypomniała się moja choroba lokomocyjna. Ostatnie minuty przed lądowaniem były więc walką z fizjologicznymi niedoskonałościami organizmu. Po wylądowaniu leżałem przez kilka minut na trawie. Później ściągnąłem kombinezon. Wsiedliśmy w auto i... zatrzymaliśmy się po chwili.

Jeszcze jakieś 20 min leżałem na ławce w pobliskiej karczmie. Niektórzy wolą w takiej sytuacji zwymiotować. Ja wolałem przeczekać. Chyba nigdy choroba lokomocyjna nie dała mi się tak we znaki i to tak długo. Jeśli miewasz podobne dolegliwości (w jakimkolwiek środku transportu), zażyj przed skokiem lek.

 

Cena noclegu 1 osoby w pokoju 2-os.: Nowy Targ - od 13 EUR*

Zalecana długość pobytu: 1-3 dni

Najlepszy okres: czerwiec, lipiec, sierpień, wrzesień, październik

Transport: samochodem

Polecane filmy: "Janosik. Prawdziwa historia"

Więcej: Wikipedia, Klimat

* minimalna ocena 7 na 10

Również w czerwcu: