Parkomat

Opowiadania / Parkomat

 

- Czego? – zapytał grzecznie łysol, który za wygląd równie dobrze mógłby kisnąć po tej stronie krat.

- Czy mogę pochodzić przez chwilę po korytarzu? W kajdankach, ale żebym mógł po prostu pochodzić, normalnie. Ciągle nogi mi cierpną.

- A w głowie to ci się nie popierdoliło?

Moje neutralne stosunki z klawiszami nabrały nowego smaku. Tacy jesteście cwani? Ściągnąłem szturmówki i zacząłem gryźć nogawkę. Udało mi się spruć trochę nitki. Wprawdzie urwała się po uciułaniu kilku centymetrów, ale wcale mnie to nie zaskoczyło. Oderwany kawałek schowałem do kieszeni i zacząłem pruć nowy. Kolejne pięć centymetrów nitki wylądowało w drugiej kieszeni. Następne fragmenty trafiały pod wkładkę w butach, materac, deskę sedesową. Na drugi dzień miałem już uciułanych ponad sto takich nitek oraz sugestywne nogawki, które nakazywały działać.

Zacząłem wiązać ze sobą nitki uzyskując dziesięć prawie metrowych odcinków. Splotłem je razem i dysponowałem czymś niemal równie skutecznym co zabrane przez klawiszy sznurówki.

Zawiązałem tak stworzony sznurek na górnym poziomym pręcie. Usiadłem na pryczy i zawiesiłem wzrok na swoim dziele.

Usłyszałem kroki. Zerwałem się z łóżka i chwyciłem za pętle. Pociągnąłem za nią parę razy. Trzymała. Wyłonił się strażnik. Widziałem jak wytrzeszczają mu się oczy, gdy spostrzegł, co robię. Wszedłem na kraty. Zbladł. Złośliwy uśmiech na mojej twarzy nabrał rozmiarów, gdy zobaczyłem jak strażnikowi wypadają w nerwach klucze.

- Adrian! Szybko! – wołał przerażony kolegę.

Wkładałem głowę pod sznurek, gdy ten nerwowo próbował trafić w zamek. Wybuchnąłem śmiechem, gdy w końcu wparował i przyparł mnie swoim cielskiem do krat, abym nie mógł skoczyć.




- Wychodzisz idioto!

***

Dzięki temu, że Łukasz z gazetki szkolnej opisał z pietyzmem wszystkie moje fizjologiczne przygody, wywołał spore zainteresowanie wśród młodzieży jak i grona pedagogicznego. Decyzją dyrekcji artykuł zdjęto z tablicy, na co zaprotestowali koledzy Łukasza. Jeden z nich doniósł o tym ojcu pracującemu w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich. Ten zaintrygowany złożył wizytę dyrekcji prosząc o wgląd do artykułu. Szybko przekonał dyrektorkę argumentami o ograniczaniu wolności słowa, jak też zainteresował się wzmianką o zbagatelizowaniu wątku z domniemaną zabójczynią, po czym złożył kolejną przekonującą wizytę w krakowskiej prokuraturze, która postanowiła wnikliwiej przyjrzeć się tej kwestii.

Informacje o karcie kredytowej pozwoliły ustalić tożsamość Samary Karim, niemieckiej obywatelki, członki grupy podejrzewanej o ataki terrorystyczne w Unii Europejskiej. Ze względu na szeroko zakrojoną politykę antyterrorystyczną i kontrolę, grupy takie zaczęły przenosić się do wschodniej części wspólnoty. Ciemnoskóry mężczyzna zamordowany w hotelu Secesja chciał prawdopodobnie wycofać się z działalności, jednak z grup terrorystycznych nie ma możliwości wyjścia. Za życia.

Dowiedziałem się też, że według eksperta medycyny sądowej rana w szyi denata była tak wielka, że tylko natychmiastowa specjalistyczna pomoc mogła go uratować.

Zastanawiała mnie jeszcze tylko kwestia jak polska policja tak szybko zlokalizowała mnie u Olka? Jak się okazało, przełączenie telefonu w tryb samolotowy tuż przed spotkaniem z Olkiem było zbyt późne. Po ostatnim logowaniu do sieci policja zlokalizowała ten rejon i wysłała funkcjonariuszy operacyjnych, którzy zaczęli podsłuchiwać lokatorów sąsiednich kamienic. Olek rozmawiając z kimś przez telefon wspomniał o mnie…

Gdy opuszczałem areszt w bramie przywitał mnie tłum dziennikarzy. "Czy czuje się pan ofiarą, czy bohaterem?" – usłyszałem pytanie i poczułem, że oczy zaczynają mnie szczypać.
 

1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6